Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Qubein. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Qubein. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 13 grudnia 2011

Qubein prawie nieznany

Kim właściwie jest Nido R. Qubein? Kolejnym ucieleśnieniem “amerykańskiego snu”? Postanowiłem zdobyć w Internecie garść trochę bardziej szczegółowych informacji o nim. Wyszukiwarka Google wysypała mi na jego temat istne zatrzęsienie różnych materiałów, zarówno tekstowych, jak i wideo. Niestety, miażdżąca większość z nich jest w języku angielskim. Ku swemu zaskoczeniu stwierdziłem, że w Polsce Qubein jest postacią raczej mało znaną.

Wśród materiałów polskich znalazłem jedną w miarę obszerną charakterystykę książki Droga do sukcesu. Oprócz niej natrafiłem jeszcze na sześć krótkich opisów (opis1, opis2, opis3, opis4, opis5, opis6), na ogół powtarzających tę samą treść, niekiedy po prostu przepisaną z okładki książki.

Znalazłem także krótkie opisy drugiej wydanej w Polsce książki Qubeina Jak być przekonującym (opis1, opis2).

Dowiedziałem się ponadto, że można po polsku przeczytać jego wstęp do książki Claude M. Bristol Uwierz w siebie. Poznaj swoją moc.

W serwisie Blip zamieszczono ciekawą myśl Qubeina.

Na pewnym forum pojawił się też interesujący wpis na temat jego tekstu The Pain of Changing Yourself. Post zawiera parę podstawowych danych biograficznych.

Kto chce dowiedzieć się więcej o życiu tej znanej w Stanach postaci, może skorzystać z obszerniejszej biografii (ale już po angielsku).

I to by było chyba wszystko. Przynajmniej jak na te pierwsze pięćset stron wyrzuconych przez Google (więcej już mi się nie chciało przeglądać). Reszta to prawie wyłącznie materiały angielskie. Wśród nich chętnie bym obejrzał np. film pod intrygującym tytułem Why Immigrants Become Millionaires. Jednak z moją znajomością angielskiego nie odniósłbym większego pożytku z opowieści niezwykłego imigranta.

Aha, wśród innych linków zauważyłem także odsyłacz do mojego poprzedniego postu nt. fragmentu książki Qubeina. To pierwszy odsyłacz do tego bloga znaleziony w Google. Wprawdzie spozycjonowany na 380. miejscu i w dodatku z błędem (dlaczego “piki” zamiast “piłki”?), ale i tak daje powód do radości. Mała rzecz, a cieszy.

poniedziałek, 12 grudnia 2011

Piłki od życia

Kiedy w przedostatnim wpisie porównałem postawę człowieka spodziewającego się nadchodzących pozytywnych zmian w jego życiu do postawy tenisisty czekającego na serw przeciwnika, zrodziło się we mnie dziwne wrażenie déjà vu, a raczej déjà lu. “Gdzieś już coś takiego czytałem”.

Przez kilka dni próbowałem sobie przypomnieć, gdzie ewentualnie mogło się pojawić takie porównanie. Mozolnie rekonstruowałem w pamięci skomplikowane struktury mojej aktywności czytelniczej w ostatnich tygodniach i miesiącach.

Wreszcie sięgnąłem po tę właściwą, jak się wkrótce okazało, książkę, którą jakieś pół roku temu ponownie przeczytałem po paru latach: Nido R. Qubein, Droga do sukcesu (tłum. Hanna Wrzosek, Amber, Warszawa 1998) Zacząłem ją kartkować i już po kilkudziesięciu stronach znalazłem odpowiedni fragment, od razu rzucający się w oczy, bo wyraźnie zaznaczony żółtym markerem: “życie ciągle rzuca do ciebie piłki” (s. 59).

Przeczytałem obszerniejszy fragment, w który wprawione zostało to piękne, zwięzłe zdanie. Wtedy zauważyłem, że autor czerpie swą metaforę z innej dyscypliny sportowej: z rozgrywek baseballowych.

“Wyobraź sobie, że grasz w baseball, trzymasz pałkę i czekasz właśnie na następny rzut. Pomyśl, że piłka to symbol twojego życia, a tor jej ruchu – upływ czasu. Od chwili kiedy piłka wyleci z rąk miotacza, aż do chwili, gdy dotrze do miejsca, w którym stoisz, nie masz nad nią kontroli. Jest jakby w przyszłości, poza twoją kontrolą. Przyszłość staje się teraźniejszością w chwili, gdy piłka mija linię bazy. Możesz ją odbić, albo przepuścić. Ale jeśli piłka dotknie kija, albo wpadnie do rękawicy łapacza – znów tracisz nad nią kontrolę. Jest już w przeszłości. Możesz ją wybić w trybuny, nie trafić w nią; możesz zostać wyautowany, albo przejść spacerkiem do bazy. Ale jedyny moment, kiedy masz wpływ na to, co się dzieje, to krótka chwila, gdy piłka pozostaje w obrębie bazy” (s. 59).

Najprawdopodobniej więc to tutaj tkwi źródło porównania, które przyszło mi na myśl po lekturze fragmentu z Joego Vitale.

Musiało być tak: metafora Qubeina zwróciła moją uwagę i wywarła na mnie wrażenie (zaznaczyłem ją), następnie zeszła poniżej progu świadomości (zapomniałem o niej) i wreszcie nagle w czasie refleksji nad tekstem Joego Vitale wyszła z mroku niepamięci na oświetloną scenę, jakkolwiek już w innym kostiumie: w stroju do tenisa.

Można rzec, podświadomość ją sobie twórczo przetworzyła. Dlaczego? Wyjaśnienie jest proste: nigdy nie mogłem zrozumieć zasad gry w baseball. A czy w ogóle przeciętny rodak je rozumie? Mogliśmy obejrzeć w życiu dziesiątki filmów amerykańskich zawierających krótsze lub dłuższe sceny z gry w baseball. Ale czy ktoś potrafiłby na ich podstawie dokładnie wyjaśnić jej zasady? Przedstawić sens całego tego – dla mnie po dziś dzień dość chaotycznego – biegania, rzucania, łapania i odbijania?

Trudno się więc dziwić, że baseball potajemnie przemienił mi się w bardziej klarowny tenis.

Tak czy owak, w sumie to Joe Vitale, nad którym wtedy rozmyślałem, wydobył mi z mroków podświadomości i na nowo we mnie ożywił metaforę piłek. Lecz z drugiej strony to Nido Qubein zasiał mi wpierw w umyśle to porównanie, uwrażliwił na tę sprawę i przygotował grunt dla bardziej wnikliwego odbioru tekstu Joego Vitale.

Uwielbiam takie interferencje lektur.

Bez względu na możliwe różnice, obu autorom w gruncie rzeczy chodzi o ten sam cel: przygotować się psychicznie, “by doskonale odbić doskonałą piłkę” (Droga do sukcesu, s. 60). Qubein zaleca, by być otwartym na zmiany, traktować zmianę jako wyzwanie, a nie zagrożenie, widzieć w niej siłę twórczą, a nie niszczącą (ibid., s. 60). I podobnie Vitale zachęca, by traktować zmienność rzeczywistości jako źródło szans, korzystnych okazji – słowem: jako cudowny dar od życia.